Nie dać o sobie zapomnieć. Wierny marketingowej strategii Damien Hirst przyłożył rękę do powstania najnowszego wideo The Hours. Nie wiem, komu bardziej się opłaciło – zespołowi, czy słynnemu artyście, uprawiającemu biznesowe podejście do sztuki.
Po prawdzie piosenka jest taka sobie (przykład banalnego brit-produkcyjniaka), wideo również przeciętne. Z kronikarskiego obowiązku odnotuję, że gdzieś od połowy film eksponuje ulubiony motyw Hirsta. Pewnie miał szokować, budzić konsternację. Innymi słowy, działać jak magnes. Mnie nudzi.
Rzeczy naprawdę spektakularne bywają proste, choćby taki „farmakologiczny” naszyjnik zaprojektowany przez Ieve Luarina’e.

***

Chrzanię kult produktywności. Robię jedną rzecz dziennie. Swoją drogą do czego to doszło, żeby na promowaniu życiowego minimalizmu i bumelanctwa kapitaliści zbijali kasę.