Kto śledząc gazetowe fora chce określić poziom umysłowy internautów, popadnie w depresję.
Rynsztokowy język, chamskie bluzgi, alogiczne wypowiedzi zamieniają fora w rodzaj zsypu na odpadki. Nie ma mowy o wymianie poglądów, ani prezentacji opinii; chodzi o indywidualną ekspresję sprowadzoną do strzykania żółcią.

Przy tym poziomie zawiści i niezwyczajnej agresji, anonimowość w polskim internecie kojarzy się głównie z bezkarnością. Zadziwia, jak szybko przywykliśmy do ujadania, jak łatwo przemykamy oko lub traktujemy ulgowo słowa, które powiny budzić oburzenie.
Skądinąd w internecie frustraci czują się nader dobrze. Zwłaszcza na forach „Gazety Wyborczej”, co nie przeszkadza jej uprawiać mentorstwa. Zaskakuje, że ów problem z własnego podwórka w ogóle nie zajmuje redaktorów z Czerskiej. Przypomina to zachowanie administratora domu, który zna sikających mu po bramach, ale udaje, że wszystko jest ok. Bo sikanie odbiera jako sygnał, że ktoś tu jednak bywa.

Skądinąd jest oczywiste, że forumowicze funkcjonują jak goście, a więc na warunkach, które ściśle określa gazeta. Dlaczego więc redaktorzy „GW” tolerują na forach chociażby np. rasistowskie wypowiedzi?
Oto próbka:

…droga babette wiem doskonale czym pachna arabowie bo mieszkam we fr odkilkunastu lat natomiast mieszkajac w pl byla okazja aby przekonac sie jacy sa
zydzi. powiem krotko ze obydwie rasy maja wiele wspolnego z wyjatkiem tego ze
zydzi sa wielokrotnie inteligentniejsi od arabow; obydwie rasy sa jednakowo
uparte bezwzgledne i nieludzkie. Niech sie pozabijaja moga wytepic przy okazji i
cyganow to by oczyscilo nasza ziemie bardziej niz jakiekolwiek akcje ekologiczne…

Czy inwestując grube miliony w netowe przedsięwzięcia Agora nie jest w stanie wyłożyć na pensje dla paru osób, które zadbają o skuteczne moderowanie wpisów? Przecież nie jest to walka z wiatrakami? Może obojętność wynika z przyjęcia określonej strategii? Strategii cichaczem zaakceptowanej tabloidyzacji: nie ważne, co piszą, byle by generowali ruch na internetowych stronach.

Zastanawia mnie poziom indolencji i hipokryzji. Po pierwsze, w necie tym sposobem pleni się chamstwo. Poziom postów na forach jest na tyle żałosny, że zniechęca do pisania ludzi rozsądnych. Po drugie, w ten sposób uciera się i powszednieje pewien model prymitywnej dyskusji. Grono frustratów narzuca język brutalnego ataku i negacji.
Na koniec, i to powinno dać redakcji do myślenia, tolerowanie takiego stanu rzeczy uderza w wizerunek tytułu. Dlaczego czepiam się GW? A to dlatego, że kiedyś promowała się hasłem: „nam nie jest wszystko jedno”.