Dobrych parę lat śmigał nieuchwytny po nowojorskim metrze z nożykiem i zamieniał billboardy w absurdalne wycinanki. Żoglując słowami i fragmentami plakatów kpił z reklamowych sloganów.

Złapanie Poster Boy’a było priorytetem policyjnej grupy do walki z wandalizmem. Zaś dla niejednego nowojorskiego dziennikarza priorytetem był wywiad z undergroundowym twórcą. New York Times nadał mu przydomek antykonsumeckiego Zorro.

Poster Boy wpadł w łapy policyjnych tajniaków, którzy dostali cynk, iż pojawi się na festiwalu promującym nowojorskich młodych artystów
Okazał się nim 27-letni Henry Matyjewicz z Brooklynu. Rzekomo, bo aby sąd skazał go za niszczenie mienia najpierw policja musi dowieść, że ujęła właściwą osobę.
Z maila, jaki otrzymała redakcja New York Times wynika, że mężczyzna o swojsko brzmiącym nazwisku nie jest Poster Boy’em. Po prawdzie, tak bardzo irytujący miejskich urzędników, agencje reklamowe i policję, Poster Boy jest ruchem. Zaś Henry Matyjewicz był odpowiedzialny za sferę przygotowań akcji i z łamaniem prawa nie ma nic wspólnego.
W mailu do redakcji NYT osoba/osoby kryjące się za pseudomimem Poster Boy napisały:
„If there is a law that is outdated, impractical, and/or immoral, people should have the right to challenge it. Remember, slavery was considered legal at one point. I consider the world’s current modus operandi a modern slave system. I intend to challenge it in any way I can.”
Oto, co zaś miał do powiedzenia o swoich poglądach Poster Boy w wywiadzie dla „Friends we love”:
Z kolei przepytywany przez serwis Gothamist, co zmieniłby w Nowym Jorku Poster Boy zaproponował:

Ban tv, deadly weapons, and advertisements. Make public transportation, school, healthcare, and internet free. Make all energy free and renewable. Oh, and maybe change the NYPD uniform from navy blue to hot pink.

Moni Pendi, współtwórca cyklu video „Friends we love” – poświęconego nowojorskim artystom – organizuje benefit na rzecz Matyjewicza.