For The Love of God” wyceniono bodajże na 100 mln dolarów, zatem uczciwiej byłoby czaszkę nazwać „For The Love of Money”.

Nie przypuszczam, że Damienowi Hirstowi rozchodziło się o coś innego niż o kasę i rozgłos. Co zaś chodzi po głowach naśladowcom Hirsta, kompletnie nie wiem. Kopistom trudno przypisać jakąkolwiek oryginalność.
Czaszka jako symbol vanitas w istocie emanuje niepokojącą mocą, lecz to za mało żeby mogła uwodzić.

To praca Amy Sarkisian. Ponad wszelką wątpliwość bardziej do mnie przemawia kpiarska szczerbata łapetyna Petera Fussa. Nasz rodak przynajmniej pożartował sobie z sławnego artysty i kreatora.
Czytam w Super Touch Art, że Hirst znów stał się obiektem żartów. Naturalistyczna figura klęczącego Hirsta (obowiązkowo w koszulce z czaszką), który strzela sobie w głowę z pistoletu, okazała się hitem na targach sztuki współczesnej w Madrycie.
Eugenio Merino umieścił postać w szklanej klatce, w jakiej Hirst zwykł przechowywać spreparowane zwierzęce truchła. Kalifornijski kolekcjoner nabył ją pierwszego dnia za circa 30 tys. dolarów.