Tworzy i kształtuje publiczne wizerunki polityków i z tego żyje; musi więc promować także siebie. Mając na uwadze to zastrzeżenie, zapoznawałem się ze spekulacjami Eryka Mistewicza o „kiełkującej” w internecie rewolcie wymierzonej w status quo.
Oto wywiadu szczególnie interesujący fragment:

Popatrzmy na Islandię czy Łotwę. Ostatnio analizowaliśmy to w grupie konsultantów politycznych z kilku krajów. Schemat wydarzeń był ten sam: najpierw omijająca elity komunikacja w cyberprzestrzeni, artykulacja postulatów i przejście do realu – wylanie się protestu na ulicę i zmiana. Hasło „zmiana” nie należy już, jak jeszcze kilka miesięcy temu, wyłącznie do mainstreamu, do polityków. Jeśli politycy prześpią ten moment, gdy tracą prawo do posługiwania się słowem „zmiana”, tracą panowanie nad sytuacją.

Wywiad opatrzony tytułem „Nadchodzi Lepper 2.0” Onet zamieścił 16 marca. Kilka dni temu niemal każdy szanujący się tytuł u nas i na świecie, zwrócił uwagę na koordynowane w necie – zwłaszcza poprzez Twitter’a i Facebook’a – antykomunistyczne protesty w Kiszyniowie. Mogło zdarzyć się w Mołdawii, z innych powodów może dojść do społecznego wrzenia także u nas. Czy przypadkiem prognoza Mistewicza nie odnosi się dziś do rzeczy całkiem oczywistych?