Skąd się bierze tyle zawiści, tyle agresji i wyrachowanego egoizmu? Z nierealnego przekonania, że można zapanować nad tym, co uzna się za najważniejsze. Nie osiągając wyznaczonego celu, z wyżyn aspiracji i marzeń osuwamy się najczęściej w otchłań frustracji, w desperację, popadamy w rozgoryczenie. Aby uświadomić sobie, jak w gruncie rzeczy jesteśmy w tych utarczkach z sobą samym żałośni, trzeba dystansu, bynajmniej nie w kosmicznej skali, do osobistych problemów.