Wysyp koncertów paraliżuje i nie wiadomo, który wybrać. Deficyt gotówki i wolnego czasu wymuszają drastyczne cięcie planów. Za rok kroić będą miasta, które dokładają szczodrze do wielu koncertów.
Gotów jestem się o to założyć. Lato Anno Domini 2009 to łabędzi śpiew okresu wyjątkowej prosperity: inwazję gwiazd przygotowano w zeszłym roku, gdy złotówka stała dobrze, nim na dobre masową wyobraźnią zawładnęły kryzysowe fobie. Tajemnicą poliszynela jest fakt, iż podpisywano kontrakty, gdy widmo gospodarczej zapaści ledwie snuło się na horyzoncie.

Co przed nami? Polskie miasta czeka w 2010 roku finansowy klops. Jeszcze niedawno samorządowi włodarze byli chojni. Teraz trzymają się za kieszeń.

Szczecin i jego rockfest. Poznań, który zaszalał ściągając Radiohead i Jane’s Addiction. Wspomnienia z tego karnawału będą musiały wystarczyć na wiele miesięcy, drugiego takiego lata pewnie długo nie będzie.
Już teraz czując nosem kryzysowe tsunami, władze Wrocławia okroiły swój udział w kosztownym promocyjnym wyścigu polskich miast.