Nie mam w sobie potrzeby narracji, myślę frazami i brakuje mi spójności. To doskwierający stan rozproszenia. Swego czasu rozmawiał o tym z Barbarą Łopieńską psychiatra Dariusz Myszka. Rozmowę opublikowała „Res Publica Nowa”.
Fragment:

Co mógłby Pan poradzić rozproszonemu człowiekowi?

– Zasada jest taka. Nadać na ile się da strukturę swojemu zachowaniu. Na przykład odkładać rzeczy na miejsce. Zrobić plan dnia, powtarzać sobie, że teraz robię tylko to.

To było parę lat przed internetową rewolucją. Dzisiaj mówi się raczej o productivity. To leitmotiv powstających jak drożdże blogów, poradnikowych portali. Net sam w sobie jest zarzewiem chaosu. Wewnętrzny porządek sieci, znany informatykom, nijak się nie przekłada na hipertekstową eksplorację, której kierunek bywa przypadkowy. Bez błądzenia nie byłoby odkryć.
Szukać w necie antidotum na rozproszenie? To najwyższej jakości dowód na istnienie paradoksu. Wyobrażam sobie sytuację, gdy producent papierosów zamieszcza na opakowaniu fajek coraz to nowsze i ciekawsze rady, jak rzucić palenie.