W tekście pt. „Mózg w malinach” Oramus pisał o necie, że jest nowym bożkiem, który wymaga wielogodzinnej adoracji i pogardy dla bezinteresownej pozainternetowej doczesności. Netowa pasja tym się odznacza, że skutkuje izolacją ludzi.Tyle krytycznych uwaga polskiego twórcy s-f.
W jego słowach o adoracji kryje się ewidentna, pewnie zamierzona, aluzja do religijności. Adoruje się wszak obiekt kultu. Tym samym, internauci wschodzą w rolę wyznawców oddających się praktyce, która czasem przenosi – niczym wehikuł kontemplacji – w stan spełnienia i błogości. A może też ekstazy? To kategorie bliskie religii. Można się o to sprzeczać, przyznaję. Ale chyba nie sposób podważyć sądu, że powtarzalność, koncentracja związana z internetowym surfowaniem nosi znamiona rytuału. Są wyznawcy. Kto jest kapłanem?