Dwie konferencje prasowe z ostatnich dni przejdą do historii. Zostaną case’ami dla studentów politologii, adeptów PR i specjalistów od publicznego wizerunku.

Nie tak widzieli swoje miejsce w różnych podręcznikach poseł Zbigniew Chlebowski i minister sportu Mirosław Drzewiecki: rozstrzelani przez dziennikarzy, punktowani seriami pytań. Obaj politycy nie potrafili zejść z linii ciosu. Żaden nie rzucił ręcznika na deski. Najpierw brnął Chlebowski.

„Nigdy nie wywierałem żadnego lobbingu”


Dziś brnął Drzewiecki, w sobotę jeszcze minister sportu. I żadne z tłumaczeń nie wydaje się równie wymowne jak splot imion Zbyszek, Rysiek i Mirek, które ze słynnego już stenogramu zawędrują pewnie do scenariusza niejednego skeczu.

***
Swoją drogą, media zafundowały nam ostatnio niezwykły docu-serial niemalże w rodzaju kina moralnego niepokoju. Najpierw medialna wrzawa wywołana sprawą Polańskiego, teraz nadchodzi kolejna. Z uprawiane sexu z personelem własnego programu tłumaczył się na żywo autor najpopularniejszego amerykańskiego talk show, David Letterman. Wyspowiadał się w żartobliwym stylu, przed własną publicznością, zmuszony przez szantażystę.
Zaiste, to niezwykły początek jesieni. Skłaniający do zadumy na fortuną i karmą w życiu tych maluczkich i tych wielkich.