Odpalam komputer i surfuje – jak tysiące innych – po onecie albo gazecie.pl? Oglądam głupie filmiki? A jakże. Wiem jednak, że sieć służy wymianie, zatem by korzystać z niej z pożytkiem, muszę coś w jej czeluście wrzucić: napisać, zaproponować link, skomentować itp. itd. Mam taką potrzebę: estetyczną, poznawczą, społeczną. Czy większość pojmuje jaki potencjał w necie tkwi? Dlaczego kończą swą podróż, lądując na rafie Naszej Klasy lub piratując namiętnie hollywoodzkie hity?
Nie byłoby Wikipedii, ruchu open source, Creative Commons i wielu innych internetowych przedsięwzięć bez optymistycznej filozofii, że jednak kooperacja ma sens. Dobrze, że przynajmniej przyjęły się u nas zagraniczne serwisy społecznościowe, które popychają rozumienie tej kwestii.
Z naszej ułomnej perspektywy, Shareable.net prezentuje się jak wybryk natury. Serwis służy wymianie rad, projektów, historii, które bazują na doświadczeniu współdziałania oraz dzielenia się. Jest angielskojęzyczny, jak większość podobnych portali – unaocznia dzielącą nas od Zachodu przepaść: nie tyle językową. Mentalną.