Przewodnik po wrocławskich giełdach rzeczy używanych, galeriach, ekobazarach, knajpach dla wegetarian i klubach oferujących zdecydowanie więcej niż piwo i empetrójki puszczane przez barmana? Why not? Taki spacerownik dla uważnego, świadomego konsumenta ma być gotowy tej jesieni – czytam w GW. (jedna z niewielu dobrych wieści; ewidentnie prasa ma na nie alergię).

Skromna inicjatywa, a zdecydowanie cieszy. Na razie możemy korzystać z internetowej wersji przewodnika. Odnoszę wrażenie, że miejsc o takiej – określę je mianem alternatywnej – proweniencji jest na mapie Wrocławia coraz więcej i to one – z niewielkim, jak się zdaje udziałem miejskich włodarzy – sprawiają, że Wrocław emanuje twórczym fermentem. Dobrze się stało, że ktoś te miejsca policzy i opisze. Czy potencjał tych wszystkich klubów, lokali, projektów, się zsumuje i osiągnie masę krytyczną, doprowadzając do zmiany, którą poczują/doświadczą nie tylko posiadacze przewodnika? No to jednak trzeba lat.