Czytam więcej książek i słucham więcej muzyki. Jesienią nagle się odnajdują zgubione godziny. W ogóle, gdy zmierzcha się szybciej i chłód zagania między mury, proste przyjemności bardziej cieszą. Nadrabiam zaległości. Take it easy – śpiewa Emily Wells. Nie zamierzam się kłócić.

Odkryte niedawno Dokaka porównałbym z elektrowstrząsami. To zwariowany japoński band, poraził parę osób, ze mną włącznie. Krótko się broniłem. Poległem i stan ten sobie chwalę.

Free music archive – nieoceniony skarbiec. Coś dla szperaczy i bezrobotnych melomanów. W morzu muzyki perełka: Pregnant. Nie wiem skąd się wzięli, jakie chochliki hasają im we łbach, czym kuszą i zwodzą. Spłodzili bajecznie schizofreniczną muzykę. Dźwiękowy miszmasz nadtrawiony kwasem: lo-fi, jazz, folk, electronika, blues, garaż, americana. Na koncerty wożą ich pewnie w aksamitnych kaftanach w szkocką kratę .