W starciu z dopalaczami polskie państwo jest bezradne. Nigdy ich nie dorwiemy, bo zawsze będą krok przed nami – nie kryje złości poznański prokurator Jacek Bedryj –  czytam w portalu  „Gazety Wyborczej”. Czy mówiąc o tej bezradności śledczy złożył  wniosek o swą dymisję, czy też mu się wyrwało i będzie wypowiedź prostował?
W tej batalii  w ogóle było za dużo wrzawy. Dorzuciła się do niej, na finiszu,”GW”, choć myślałem, że będzie lać zimną wodę na rozpalone głowy. Woli jednak  po tabloidowemu „nakręcać”, bo jak oceniać portalowy tytuł: Prokuratura bezsilna. Śledztwo w sprawie tzw. dopalaczy umorzone!
Pouczająca to obserwacja, jak autor tekstu – zdając relację z rocznego śledztwa – z dziennikarza zamienia się  w kibica:

Sukces… a to ciekawe. 

Swoją drogą, wynik sporu  o dopalacze można było przewidzieć. Tak to już bywa, że co zaczyna się galopem i pod dyktando powszechnego, nagłego oburzenia, rzadko znajduje rozsądny finał.
Metodyczne podejście i kalkulacja były po stronie ludzi rozkręcających kontrowersyjny biznes. Wygrali, bo działali i działają na chłodno; śledczy z Poznania mówiący o grze w ciuciubabkę ma całkowitą rację.
Jakoś umknęło w tej wrzawie wszystkimi, że w jej skutek sprzedaż specyfików pewnie wzrosła.  Ale tego autor z „Gazety Wyborczej” nie zweryfikował, bo choć pisał o dopalaczach z firmą, która je rozprowadza, raczej się nie skontaktował.