Są tańsze w utrzymaniu, nie marudzą, nie narzekają na  warunki pracy i nie dopominają się podwyżek.  O emeryturach nie wspominają.   Niestety roboty są pieśnią przyszłości. Pisałem  o tym nie raz, z przekąsem i ironią. A to dlatego, że maszynę – nawet człekokształtną – trudno przytulić albo się z nią  po ludzku dogadać. Konsekwencje takiej dehumanizacji są dla rodzaju ludzkiego raczej opłakane.
Forsując pomysł doposażenia policji w drony Anglicy stają się, być może, awangardą robotyzacji. Argument mają banalny: Olimpiada w Londynie w 2012  roku. 
Żeby tylko maszyny – sterowane z ziemi – miały śledzić kierowców łamiących przepisy  Chodzi głównie o kontrolowanie demonstrantów oraz „neutralizowanie” rozmaitych burzycieli porządku. 
Swoją drogą trudno o lepszy pretekst do wyciągnięcia pieniądze jak troska o nasze bezpieczeństwo. Nikt, kto o takiej trosce mówi, nie doda, że chodzi także o własny komfort i poczucie wszechwładzy dla samej władzy.
Wyposażone w specjalny rodzaj reflektorów oraz w generatory emitujące szczególnie irytujący dźwięk owe drony stają się pożądanym przez wiele krajów,  nowym rodzajem broni. O szczegółach  przeczytacie w najnowszym miesięczniku Wired.
 Ciekawe, czy nasza policja, idąc  w ślady Anglików poczyni podobne zakupy przed Euro 2012?