Mamy narodowego hopla na punkcie igrzysk. W patriotycznym uniesieniu  niektórzy widzieliby Małysza  – niby żartem – jako kandydata  w wyborach prezydenckich.  Inni odchodzą od zmysłów śledząc poczynania polskich zawodników, zapominając że to tylko sport.  Rozemocjonowani komentatorzy są zwykle na bakier z językową  składnią i gramatyką.  Pal licho,  jeśli taka licencia poetica powoduje ból brzucha ze śmiechu. Gorzej, gdy komentowanie zamienia się w recenzowanie i zaczyna przypominać wstęp do nagonki. 
Tabloidyzuje nam się wyborcza.pl