Że outsiderzy, indywidualiści, eksperymentatorzy i różnej maści odszczepieńcy pchają świat do przodu, jest rzeczą oczywistą. Pełno o takich przypadkach w podręcznikach np. historii, w których wzmiankuje się o genialnych umysłach  lub charakterach. To one, nierzadko wbrew ogółowi,  wyprzedzają swą epokę bądź właściwie odczytują jej znaki.
Innymi słowy, nadają życiu dynamizm, wyciągają innych z opresji, wytyczając nowe szlaki rozwoju lub ekspansji.
Teraz dowiadujemy się, że ludzie tego pokroju  inteligencją biją  na głowę całą resztę.  Są narzędziem ewolucyjnego rozwoju. Physorg.com donosi o  pewnym raporcie z marcowego „Social Psychology Quarterly”.  Według autora, psychologa Satoshi Kanazawy z  London School of Economics, osoby uważające się za bardzo liberalne  mają wyższe IQ od tych postrzegających się jako konserwatywne. Podobnie ateiści są inteligentniejsi od osób religijnych.

Young adults who identify themselves as „not at all religious” have an average IQ of 103 during adolescence, while those who identify themselves as „very religious” have an average IQ of 97 during adolescence.

Szczerze mówiąc, że nie chce mi się wierzyć w istnienie takiej zależności.  To raczej rodzaj uproszczenia, paranaukowej kpiny ze zdrowego rozsądku.