Holenderski dziennikarz się zdziwił, że w Polsce za jazdę na rowerze, po paru piwach, ląduje się w policyjnym dołku. Wyjść ze zdumienia nie mogą jego krajanie, którym historię z Krakowa opisał. 
Ile muszą się nami nadziwić obcokrajowcy, by nasi legislatorzy, juryści, służbiści – wykonując swoje obowiązki – opanowali sztukę kierowania się zdrowym rozsądkiem?