Cały urok związany ze szwendaniem się, prywatnymi peregrynacjami, zapuszczaniem w mało znane rejony, odkrywaniem miejsc różnorakich, staje anachronizmem. Odchodzi w przeszłość, jak pisanie piórem, stukanie w klawiaturę maszyny do pisania. To ponura, acz realna wizja.
Google twórczo rozwija pomysł skatalogowania otaczającej nas przestrzeni. Oczywiście, zasadniczy cel jest utylitarny: ułatwić nam orientację. Ale być może chodzi i to, aby przestrzeń osadzić np. w kontekście spersonalizowanych reklam, czyniąc z tego kolejne źródło dochodów.
Chyba wszyscy oswoiliśmy się z widokiem uzbrojonych w kamery samochodów krążących po ulicach. Czas oswoić się z obecnością Google View Trekker.  Pojawi się tam, gdzie nie dojedzie samochód. Będziemy się zapuszczać w leśne knieje, ostępy i wąwozy, sącząc przed komputerem piwo.

Ewentualnie zawodnego i kłopotliwego piechura zastąpią mało wymagające roboty, np. te, konstruowane na zlecenie Marin Corps i agencji DARPA.

P.S.
Dziękuje Tomkowi za inspirację 🙂