Zbliża się  11 listopada, który zdominowany przez ceremonialność rodem ze szkolnej akademii i zwyczajowe zadymy ultrasów nie stanie się świętem w wydaniu ludycznym, ani tym bardziej, nie zostanie wykorzystany do promocji w świecie. Zresztą, czy Polska to marka modna i rozpoznawalna? Parę lat temu pewien spec od marketingu sugerował, że  charakteryzuje nas „twórcze napięcie”. Nie wiem do dziś, co miał na myśli.  Może dyplomatycznie odnosił się do splotu naszych narodowych przywary: kłótliwości i zajadłości?
Po prawdzie, jesteśmy peryferyjnym krajem, mało rozpoznawalnym i na tyle mało egzotycznym, że hasło „Polska” nie wzbudza większego zainteresowania na rozległej przestrzeni od Sydney po Vancouver, Las Palmas po Władywostok.
Przyznam, lubię rankingi. Są ważnym punktem odniesienia, warto się porównywać z innymi. Dowiadujemy się wówczas więcej o sobie. 
Firma FutureBrand przepytała 3,6 tys. osób z 18 krajów, przemierzających glob turystycznie i w interesach.   Efekt: lista 15 państw uznanych za „wschodzące marki.”  Kryteria wyboru oczywiste – obok klimatu inwestycyjnego i kuchni liczyły się m.in.  jakość  środowiska naturalnego, poczucie wolności i bezpieczeństwa, postęp na drodze przestrzegania międzynarodowym standardów prawa, satysfakcja  z życia oraz zdrowie. 
Liderem rankingu okazały się Emiraty Arabskie, w środku wylądowała Estonia, stawkę zamyka Wietnam. Nie ma na liście Polski. Jest za to Kazachstan. I tu ciekawe, spostrzeżenie. W przypadku tego kraju mobilizująco zadziałał „efekt Borata”. Karykaturalna fikcyjna postać ośmieszająca kazachską kulturę  podziałała na tamtejsze władze jak zimny prysznic.  Wzięto się do roboty i odnotowano pewien postęp, choć ciągle krajem rządzi powszechnie uchodzący za satrapę Nazarbajew.
Wracając do pytania. Bez złudzeń: mamy wzrost gospodarczy, ale to nie oznacza, że mamy to, czego inni mogą nam pozazdrościć. Nikt nie będzie przyjeżdżał do Polski tylko dlatego, że zbudowaliśmy nowe, większe markety, drogi, lotniska oraz stadiony.  Są równie ważne jak ciepła woda w kranie, na którą nikt nie zwraca uwagi dopóki jest. Z jej powodu nie pieje się z zachwytu. Czym zatem możemy się pochwalić? Przyrodą i kulturowym dziedzictwem, których nie cenimy, nie znamy i nie pielęgnujemy? Od tego można by  zacząć, bo to prostsze zadanie,  niż wyczyn Finów: przekształcili Nokie, firmę  produkującą kalosze i łopaty,  w producenta telefonów komórkowych.