Pod płaszczykiem walki ze „szkodliwymi treściami” od wczoraj w Federacji Rosyjskiej obowiązują cenzorskie regulacje. Rządowa agencja  Roskomnadzor może blokować i usuwać strony internetowe uznane za szkodliwe dla młodego pokolenia. W założeniu chodzi o pornografie dziecięcą oraz narkotyki, ale obrońcy praw człowieka  nie mają złudzeń, że na cenzurowanym znajdą się także portale i blogi krytycznie nastawione do Putina. Co więcej, to na operatorów telekomunikacyjnych i dostawców usług internetowych spada obowiązek kontrolowanie informacji przesyłanych przez ich łącza. Zatem administratorzy stosują technologię DPI, która daje możliwość podsłuchiwania rozmów prowadzonych np. na Skypie, czytania maili,  blokowania wiadomości zawierających konkretne słowa, a nawet ich modyfikowania.
Więcej szczegółów na stronie Wired.
Podwaliny pod system powszechnego nadzoru zbudowała służba bezpieczeństwa (FSB), wprowadzając w latach 90 system SORM dający możliwość kontrolowania rozmów telefonicznych i śledzenie internetowej aktywności. Nic nowego pod słońcem. Oby Federacja Rosyjska nie znalazła naśladowców. Na ACTA historia się nie kończy.

****
P.S. Jeden idiota z kamerą ciągle wzbudza większe oburzenie i szok niż oplatający nas  i nieustannie doskonalony system telewizyjnego monitoringu.