Romney o Obamie: Mam nadzieję, że jego ciężka praca przyczyni się do dobrobytu naszego kraju. Obama do swego konkurenta: Dziękuję Mittowi Romneyowi. Walczyliśmy ostro w kampanii, bo kochamy ten kraj i zależy nam na jego przyszłości”.   
Ok, to tylko dawka kurtuazji na użytek wyborców. Co można powiedzieć o relacjach łączących(?) premiera naszego kraju z liderem głównej opozycyjnej partii? Nikt nie dopatrzy się tu śladowych ilości kurtuazji.  Czy  ich wzajemna, szczera i  gorąca niechęć, podsycana przez media, nie jest  diabelsko destrukcyjna? Nie dzieli Polaków bardziej niż wszystkie polityczne antagonizmy na szczytach władzy po 1989 roku, razem wzięte?