Im dłużej trwa azylowa epopeja  Edwarda Snowdena tym więcej w niej aneksów, suplementów,  adnotacji. Przybywa epizodów i aktorów, z rozmaitych pobudek widzących siebie w obsadzie  tej bezsprzecznie fascynującej historii.  Nie wszystkich należy wrzucać do wspólnego worka,  traktować z równą powagą. 
Była agentka rosyjskich służb, dziś modelka i telewizyjna prezenterka, Anna Chapman, wyznała na Twitterze: „Snowden, will you marry me”.  W szczerość tych oświadczyn – ogłoszonych wszem i wobec – wierzyć nie podobna, jak i w to, że profil na którym oświadczyny się pojawiły, jest ponad wszelką wątpliwość autentyczny. Wiadomości Polskiego Radia potraktowały epizodzik jako rasowego newsa, dorzucając do pęczniejącej listy informacji o Snowdenie.

//platform.twitter.com/widgets.js

Mnie bardziej interesuje wątek polski, w jaki sposób polska dyplomacja potraktowała azylowy wiosek  ukrywającego (?) się whistleblowera. A zatem, w jakim stopniu na tego rodzaju decyzjach winny ważyć interesy narodowe, skądinąd interpretowane bardzo elastycznie, a na ile uniwersalne prawa człowieka? O ile nie jestem w błędzie, Snowden, pozbawiony amerykańskiego paszportu, stał się bezpaństwowcem? Jakie procedury przewiduje, w takiej sytuacji, polskie prawo? Nie mam pojęcia i żadnej miarodajnej opinii nie sformułuję. Rolą mediów, jest inicjowanie dyskusji. Dobrze sie stało, że stanowisko w tej kontrowersyjnej sprawie sformułowała karnista  prof. Monika Płatek. Chwała jej za to, że zabrała głos.
Daleko bardziej ważne od twitterowych podrywów jest zamieszanie, jakie wywołało wymuszone postawą kilka europejskich państw, przerwanie zagranicznej podróży prezydenta Boliwii Evo Moralesa. Rzekomy powód: podejrzenia, że na pokładzie odrzutowca lecącego z Moskwy przebywa Snowden. Samolot  wylądował na lotnisku w Wiedniu, bo przestrzeni powietrznej nie udostępniły mu Włochy, Hiszpania, Francja i Portugalia. Sposób, w jaki potraktowano głowę państwa, nie należy do powszechnie praktykowanych i dających się wytłumaczyć jakąś szczególnie niską ranga podróży. W dyplomacji obowiązują reguły, których się nie zwykło podważać,  jeśli uznaje się je za cenniejsze niż funt psich kłaków.
Było do przewidzenia, że komentatorzy będą mówić o nasilających się zgrzytach pomiędzy krajami Ameryki Łacińskiej, a USA i ich europejskimi sojusznikami. 
Wracając do osoby Edwarda Snowdena – rządy traktują go jak gorący kartofel. Nie sądzę jednak, żeby takiego scenariusza nie brał on pod uwagę, to po pierwsze. Po drugie, musiał rozważać wariant, że po batalii, na której ucierpiała międzynarodowa reputacja USA, powróci do kraju i stanie przed sądem. Trudno wyobrazić sobie proces bardziej kłopotliwy dla amerykańskiej administracji, zmuszonej dziś gasić globalny pożar wywołany ujawnieniem skali podsłuchowego program PRISM.