Czytam ciekawy wywiad z  Andrzejem Dudkiem-Durerem. Cenię go za konsekwencję, za niezmienność w czasach, gdy życie poddane presji trendów, notowań, sondaży, dostaje zadyszki i nieuchronnie unieważnia nasze wcześniejsze wybory. A my zmuszeni jesteśmy dystansować się wobec samych siebie, tych wcześniejszych, tych dawnych, z upływem czasu postrzegając zatem siebie bardziej groteskowymi lub sztucznymi.

Myślę o Dudku-Durerze  i zastanawiam się nad postawą słynnej performerki Mariny Abramović. Także jest piekielnie konsekwentna. Ale  w inny sposób i w innym wymiarze. Czuć w tym ambicje, parcie do przodu, rzuca się w oczy jej niebywała czujność wobec mediów, z którymi uprawia rozmaite gry. On zaś jest bardziej pokorny i autentyczny i zdystansowany. Także wobec mediów.