W lepszych czasach, których nadejścia niecierpliwie wyczekują medialne koncerny, reporterów zastąpią algorytmy. Soft komputerowy sprawia mniej kłopotów, nie miewa kaca ani wygórowanych żądań płacowych i zawsze trzyma rękę na pulsie zdarzeń. Czas zatem oswoić się z pojęciem robot-writers. Ja  zetknąłem się z nim na łamach New York Timesa. Od połowy zeszłego roku agencja AP wykorzystuje do tworzenia materiałów prasowych specjalny system przygotowany przez Automated Insights.  Bez udziału człowieka do agencyjnego serwisu trafiło w ten sposób kilka tysięcy artykułów. AP nie jest jedynym klientem Automated Insights. Firma świadczy usługi innym gigantom – Yahoo, Comcastowi, Allstate – dostarczając relacje np. z meczów futbolu amerykańskiego. Różnice między pracą dziennikarza, a dziełem automatu nie rzucają się w oczy. Prawda wychodzi na jaw na samym końcu artykułu – „This story was generated by Automated Insights.” Zwykło się mówić, że dziennikarstwo zakłada misję publiczną. Pogląd to dość zbanalizowany, ale w jego renesansie można upatrywać szans dla mediów. O ile w przyszłości żaden reporter nie wygra wyścigu po newsa z coraz doskonalszym programem komputerowym, dziennikarz pozostanie niezastąpiony na przykład na polu edukacji. Taką to rolę widzą dla niego niektórzy teoretycy. Jeff Jarvis, zresztą nie on jeden, nazywa dziennikarza community organizer. To ktoś, kto potrafi wsłuchać się w potrzeby swoich odbiorców, ukierunkowuje ich uwagę na żywotne kwestie i wyjaśniając mechanizmy rządzące rzeczywistością zachęca do społecznej aktywności. Pomaga więc pośrednio w  w osiąganiu celów. Journalism is a tool to improve society. – pisze Jarvis. Z tej perspektywy dziennikarz staje się sojusznikiem obywatelskości. Algorytm nie jest w stanie poruszać się w sferze wartości. Wartości są bastionem mediów, gdy obiektywizm staje się domeną maszyn.