Porcja zaskoczeń, inspiracji, pomysłów. Tym razem dla urzędników i siedzących za długo przy komputerze.

Pisanie newslettera wzięło się z niechęci do Facebooka. Ona nie zmalała. Mam zastrzeżeń więcej, ale ważniejsze jest to, że miewam się bez Facebooka całkiem dobrze. Nie mam syndromu odstawienia używki. Czuję ulgę.

Czas na zmiany. Prysznic wraca do założeń, którym, patrząc wstecz, nie byłem wierny. Miało być krótko, bywało rozwlekle. Czyta go coraz więcej osób, co mnie cieszy. Chciałbym, aby z pisania wynikał pewien pożytek, coś więcej poza satysfakcją upubliczniania przemyśleń.

ZASKOCZENIE

Ogród botaniczny umiera – alarmuje Gazeta Wrocławska, powołując się na opinie Agaty Kaznowskiej, zastępcy dyrektora instytucji. Dokładniej problem ujmując, zagrożony jest drzewostan. Obniża się poziom wód gruntowych (wysycha ogrodowy staw), więc istnieje ryzyko, że za kilka lat wizytówka Wrocławia (ogród istnieje od 1811 r.) przestanie istnieć w dotychczasowym kształcie.

Fot. Tomasz Hołod / Polska Press

Dowiaduję się o problemie z prasy i jest to dla mnie o tyle zaskoczenie, że wolałbym poznać program zaradczy – jak ogród ratować – przedstawiony na konferencji prasowej. Na razie jesteśmy na etapie ustalania, kto zawinił. Strony odbijają piłeczkę. A przecież we Wrocław nie dupną nagle meteoryt. Z doświadczenia wiem, że jak temat trafia do mediów, to często dlatego, że jest za późno lub zawiodły inne działania. Mamy więc w tym przypadku alarm i bezradność. Co dalej? Jeśli urząd miejski opracował plan przeciwdziałania skutkom suszy i dbania retencję krajobrazową, to powinien mieć problem ogrodu botanicznego „ogarnięty” i taką wiedzą publicznie się podzielić. Nie ważne, do kogo ogród należy i kto za niego odpowiada. Najważniejsze jest powszechne mniemanie, że jest to miejsce ukochane przez wrocławian.

Kończąc ten wątek: Polska zatrzymuje, i przechowuje, ledwie 4-6 procent wody spływającej do Bałtyku. To skandal i zła prognoza na przyszłość. Mamy suszę od paru lat i będzie jeszcze gorzej. Klimat się destabilizuje i staje nieprzewidywalny. Organizacje zajmujące się przyrodą oraz miejscy aktywiści mają pole do działania. Oby tylko nie ulec przeświadczeniu, że jest za późno.


INSPIRACJE

Zdjęcie, zrobione w Jekaterynburga, ustawiłem jako tapetę. Służy za inspirację. Za każdym razem, odpalając laptopa czuję się zobowiązany, by go w porę wyłączyć. Noszę na ręce tracker, który wysyła wibrujące powiadomienia, gdy za długo siedzę przy kompie.

Wprowadziłem też zasadę odbierania kilka razy dziennie (korzystam z Todoista) prostych komunikatów – cytatów, życiowych zaleceń – które pomagają przefokusować uwagę. Stop, czas naładować mentalny akumulator. W pewnym zakresie odczuwam zmianę. Od paru miesięcy łatwiej się koncentruję, mniej rozpraszam. Pracuję interwałami. Potrafię się dystansować od własnych emocji. Mam większe poczucie kontroli i kontaktu z ciałem.


POMYSŁ

Żyję na Maślicach, osiedlu jakich wiele. Wiąże się z tym banalna propozycja dla włodarzy dowolnej gminy. Niech umieszczają miejskie dokumenty, biuletyny i publikacje w gminnych bibliotekach. Z łatwiejszego dostępu do dokumentów wynika tylko pożytek. Dziś chcąc uzyskać komplet informacji na temat dowolnego osiedla i jego przyszłości, musiałbym wziąć urlop, by krążyć po departamentach. Musiałbym uzbroić się w cierpliwość, czekając na odpowiedź.

Nie ma takiego miejsca, nie ma takiego opracowania, nie ma takiej osoby, która to urzędniczo ogarnia.

Co jeszcze? Wszystkie decyzje dotyczące funkcjonowania i rozwoju danego obszaru miasta oraz urzędnicze uzasadnienia powinny być zapisane w blockchainie oraz powinny być jawne na każdym etapie. Utnie to spekulacje o uznaniowości, wymusi transparentność, usprawni działanie urzędu i poprawi jakość konsultacji.

Gdyby stosunki między deweloperem, urzędem miejskim i mieszkańcami osiedla bazowały na spotkaniach – ujętych w harmonogram – uniknięto by nieporozumień i przestrzennego bajzlu. A tak deweloper ma poczucie, że buduje w próżni, mieszkańcy się frustrują, a urząd odpiera krytykę. Podobno “prysznic” czytają także urzędnicy.

Pozdrawiam,

Andrzej