Tak zatytułowałem pierwsze zdjęcie, zrobione z przeciwpowodziowego wału, który odgradza osiedle od Odry i jej dopływu, rzeki Ślęzy. Hołd działkowców, którzy zadomowili się tam zanim wzniesiono peerelowskie bloki.

Wrocławski Kozanów to szczególna przestrzeń na mapie Wrocławia. Osiedle jest położone w niecce ciągnącej się ku Odrze. Obok Lasu Pilczyckiego i Parku Zachodniego. W bluszczu, pomiędzy gęsto rosnącymi i wykręconymi w poszukiwaniu słońca drzewami, ukrył się dawny żydowski cmentarz.

Kozanów wzniesiono na terenach zalewowych, które Niemcy zostawili jako polder. Po wojnie stało tam kilka domów, taki jak ten na drugim zdjęciu. W 1997 roku, podczas tzw. Powodzi Tysiąclecia – gdy mieszkalne bloki stały w wodzie – pojawił się z „misją ratunkową” prezydent Aleksander Kwaśniewski. Nie do końca wiedział, gdzie jest, więc mówił że jest na Kazaniowie. Mówił, lekko zaciągając końcową sylabę, jakby w przekonaniu, że tak wymawiają to słowo kresowiacy mieszkający w dawnych Breslau. Osiedle było podtopione drugi raz w XXI w. Gdy strażacy stawiali zapory, zirytowany pytaniami pewnego dziennikarza prezydent Wrocławia Rafał Dukiewicz, mówił: „proszę powtarzać za mną, nie ma zagrożenia. Proszę powtarzać, nie ma powodzi… proszę powtarzać…” W tym czasie woda zalewała zaparkowane obok samochody.