Pandemia przemeblowuje nam życie. Miesiąc po miesiącu. Pewnie latem powrócimy do normalności, czując że niektóre zmiany pozostaną z nami na dłużej. Pokusiłem się o kilka podsumowujących spostrzeżeń, nie mając jednak zamiaru stawiać tez absolutnych i bronić ich jak reduty. Obserwuję codzienność, czytam i wyciągam wnioski.

Hybrydyzacja pracy
Wielu z nas pracuje zdalnie. To, co prywatne miesza się z tym, co zawodowe i często wnerwia. Rytm życia nagle się rozregulował, lecz z upływem czasu ustabilizował, wchodząc w inne rejestry: rutyny i nowych nawyków. Zatem, choć jesteśmy znużeni, to także przywykliśmy. Biznes odkrył w tym nowy potencjał do przeprowadzenia zmian w organizacji pracy.
To nie jest więc sytuacja przejściowa – wiele firm przestawiło się na pracę zdalną i nie zamierza wracać do poprzedniego modelu. Korzyści ekonomiczne są oczywiste: koszty utrzymania przestrzeni biurowej dla pracownika w dużym mieście, w prestiżowej lokalizacji, sięgają setek jeśli nie tysięcy złotych miesięcznie.

Od dwóch lat pracuję przy projekcie medialnym nie mając firmowego biurka ani służbowego laptopa. Rzadko do firmy zaglądam. Spotykam się z ekipą w terenie tuż przed nagraniem, potem pracuje w domu. Kontaktuję się z montażystą, który przebywa w innej części Polski. W pandemię weszliśmy więc z doświadczeniem pracy w swoistym rozproszeniu, izolacji i pewnie przy tym modelu zostaniemy. On się sprawdza.
Moja sytuacja nie jest odosobniona. Nie jest jednak wzorcem, który się sprawdza w każdej sytuacji i warunkach. Są branże i zawody, w których nie da się inaczej funkcjonować jak zespołowo, utrzymując ze sobą stały i bliski kontakt. Dzięki takiej aktywności rzeczywistość trzyma pion, nie ulegając dezintegracji. Świat nie rozpada się na fragmenty. Pamiętać należy, że innowacyjność to potężny mechanizm, a pandemia ją jeszcze bardziej rozkręciła. Widzimy w niej coś w rodzaju wybawcy. Nie wolno więc od tego abstrahować, myśląc o przyszłości.

Cyfryzacja i codzienne relacje
Na skutek pandemicznych kłopotów tysiące seniorów przeszło przyśpieszony i wymuszony kurs obsługi z komputera i korzystania z internetu. Dla pensjonariuszy domów spokojnej starości, praktycznie odciętych od świata, telefon komórkowy i internet są jedynym łącznikiem z bliskimi.
Mój znajomy przebywa w ośrodku pomocy paliatywnej daleko poza Wrocławiem. Nigdy nie był przekonany do mediów społecznościowych. Wzdrygał się na hasło wybierz Skype lub Telegram. Odnowiliśmy kontakt po paru miesiącach – odnalazł mnie na Facebooku. Dziwi się teraz sam sobie.
Digitalizuje się nam pieniądz i pojęcie żywa gotówka odchodzi do lamusa. Portfel też. Zamiast kasy w dłoniach mamy kartę, telefon, a niektórzy smartwatcha. Także na seniorach pandemia wymusiła zmianę zakupowych nawyków. Blik odnotowuje rekordową liczbę transferów. Ten trend będzie się umacniał.

E-medycyna
Teleporady medyczne zostaną z nami na dłużej. Wiem, nie można się dodzwonić, spokojnie i rzeczowo porozmawiać. Lekarze są przepracowani i jest ich za mało. To irytuje. Zresztą zdrowia nie można sobie załatwić „na telefon”. Ale jeśli uwzględnimy inne rozwiązania?
Są osoby, w różnym wieku, które, nie rozstają się z modnymi dziś trackerami. Sprawdzają, ile przeszły kilometrów, czy nie siedzą za długo. Mierzą tętno, ciśnienie i saturację krwi; alarm przypomina im o zażyciu lekarstw lub piciu wody. Zbierane w ten sposób dane tworzą profil osobowy, który może pomagać w aktualizacji dokumentacji medyczne, a ta jest niezbędna przy stawianiu diagnoz i leczeniu. W dużej części odbywa się to na odległość. Nie trzeba fatygować się do przychodni za każdym razem, gdy dzieje się coś niedobrego. Dolnośląskie Centrum Onkologii wprowadziło aplikację mobilną, które ułatwia pacjentom kontakt z lekarzem i nadzorowanie procesu leczenia. Wynikają z tego dodatkowe profity: oszczędność czasu, lepsza organizacja pracy i komunikacja. To przykład z dolnośląskiego podwórka. Rozwiązań tego typu jest zdecydowanie więcej i będzie ich także przybywać. Aż na nie zobojętniejemy.

Nie będą pisać o zagrożeniach dotykających tak ważnych kwestii jak prywatność, bezpieczeństwo i poufność danych. Mnie szczególnie niepokoi mało transparentne wdrażanie rozwiązań algorytmicznych. Dość przypomnieć zdarzenie opisane na łamach MIT Technology Review. Otóż szereg osób objętych dojazdową pomocą domową w ramach ubezpieczenie zdrowotnego, nagle „z automatu” wykluczono z programu. Nikt nie widział dlatego. Kwestionariusz z punktacją oparto na błędnym i skomplikowanym algorytmie. Pierwotnie dokument bazował na kilkunastu pytaniach, unowocześniony rozrósł się do kilkuset pozycji. Sprawa trafiła do sądu. Adwokat reprezentująca jedną z pokrzywdzonych kobiet zapytała wprost sędziego, czy ma wezwać algorytm na przesłuchanie jako świadka. Znak po-pandemicznych czasów. Musimy więc być czujni.

Pandemia uwypukliła różnice społeczne i materialne. W ostatnich miesiącach najbogatsi stawiali się bardziej zamożni (właściciela Amazon zgromadził majątek wartości 200 mld dolarów), a ubodzy jeszcze bardziej ubożeli. Ten podział pozostanie z nami na dłużej. W pogłębiony sposób opisuje i podsumowuje to na łamach The Guardian Jonathan Freedland. W raporcie „The magnifying glass: how Covid revealed the truth about our world” nie ma ujętej Polski, dominuje anglosaska perspektywa, ale spostrzeżenia są uniwersalne i mało optymistyczne.