Ciągle z niedowierzaniem traktujemy to, jak wielu konserwatystów opowiada się za „prawem do klapsa”. Myślimy sobie, że ten ich upór jest fanaberią. Akurat odwrotnie, bez tego prawa – a w raz z nim specyficznego myślenia o rodzinnych relacjach – ten ich konserwatyzm nie miałby w ogóle sensu.Konserwatysta zawsze jest posłuszny ojcu. A tato jest surowy i sprawiedliwy. Tzn. tak konserwatyście się zdaje.


Nie ma konserwatyzmu bez figury sprawiedliwego i surowego ojca, któremu należy być posłusznym – sugeruje językoznawca prof. George Lakoff.

W artykule opublikowanym w majowym wydaniu Miesięcznika ZNAK konkluduje rzecz następującą:

W rodzinie surowego ojca to on wie najlepiej. Potrafi odróżnić dobro od zła i ma ostateczny autorytet – jego dzieci i żona robią to, co mówi, i co uważa za słuszne. Wiele konserwatywnych żon akceptuje ten światopogląd, podtrzymując autorytet ojca i i same będąc surowymi w tych zakresach rodzinnego życia, za które odpowiadają. Gdy dzieci są nieposłuszne, moralnym obowiązkiem ojca jest ich ukaranie w sposób na tyle bolesny, by chciały – dla uniknięcia kary – zachowywać posłuszeństwo (robić to, co słuszne), a nie to, co im wydaje się dobre. Poprzez fizyczną dyscyplinę mają się stać karne, wewnętrznie silne i zdolne do dawania sobie rady w świecie zewnętrznym.

I dalej:

Hierarchia jest następująca: Bóg nad człowiekiem, człowiek nad przyrodą, zdyscyplinowany (silny) nad niezdyscyplinowanym (słabym), bogaty nad biednym, pracodawcy nad pracownikami, rodzice nad dziećmi, kultura zachodnia nad innymi kulturami, Ameryka nad innymi państwami. Hierarchia ciągnie się dalej: mężczyźni nad kobietami, biali nad niebiałymi, chrześcijanie nad niechrześcijanami, hetero nad homo.

Profesor sugeruje, że nie tyle różnimy się z innymi poglądami, co wyobrażeniem na temat relacji z ojcem. Srogi ojciec kontra ojciec współpracujący.


prof. George Lakoff

Artykuł nosi znamienny tytuł: „Zrozumieć Trumpa”.