Wyobraźmy sobie, że pewna partia zyskuje w sondażach, bo opowiada się za rozwojem nanotechnologii, biologii syntetycznej i tworzeniem sztucznej inteligencji. W programie wyborczym stawia sobie za cel walkę o wydłużenie ludzkiego życia… aż do osiągnięcia nieśmiertelności. Sympatyków partii przybywa i osiąga ona sukces w wyborach w 2015 roku (nieśmiertelność pozostaje postulatem) Taki scenariusz marzy się brytyjskim transhumanistom. Powołali do życia  UK Transhumanist Party. Informację można zbyć wzruszeniem ramion jako błahostkę. Owszem, program i szyld wydają się być kuriozalne, ale zastanówmy się poważnie: jaką wagę zachodnie społeczeństwa przywiązują do poprawy jakości życia, rozwoju medycyny i nowych technologii? Jakie fundusze przeznaczają na ten cel rządy, korporacje i renomowane uczelnie? Zatem, jak w tym kontekście należy traktować UK Transhumanist Party? Czy jako polityczny epizod, a może zapowiedź…