Spośród kilku umiejętności jedna, dość uciążliwa, sprawia mi kłopot. Umiejętność, nie wynikająca z treningu, ani nie poparta świadomą praktyką – wybuchanie złością i gniewem. Ileż bym dał, aby się od tego uwolnić. Zwykło się mówić, że gniew lub złość pojawia się, gdy tracimy kontrolę nad sobą. Emocje muszą znaleźć ujście, niczym para buzująca pod pokrywką garnka. Często dzieje się to w sposób nagły, nieoczekiwany i nie wskazujący, że ciśnienie rośnie, ubywa sekund na wyświetlaczu zegarowej bomby i nieuchronnie zbliża się bum! Nie ma szczególnego prologu, ani rozbudowanych etapów wstępnych. Być może to kwestia nawyku: gniew jest łatwy i przynosi ulgę, szybko wchodzi w krew. Warto traktować siebie z właściwym namysłem i zastanawiać się nad mechanizmami rządzące naszymi zachowaniami. To sugeruje czytanie i studiowanie odpowiednich…