Sądzono, że zmarła w latach 30. Odeszła w 1991 roku. Żyła świadomie i konsekwentnie pozostając w samoizolacji. Nigdy nie naprawiła dzwonka u drzwi. Nie miała też spadkobierców, więc po jej śmierci mieszkanie przejęła miejska administracja i wystawiła wyposażenie na licytację. W ciemno nabył je pewien obyty ze sztuką człowiek – wszedł w posiadanie wielkoformatowych obrazów, o których istnieniu mało kto miał pojęcie. Dziś jej prace pojawiają się na prestiżowych aukcjach, a krytycy czasem piszą o niedocenionej za życia mistrzyni ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Dorównującej Jacksonowi Pollockowi (Jack the Dripper) i mu podobnym. Michael West nie tylko malowała. Pisała wiersze. Fragment poematu z 1974 pasuje do niej jak ulał. “You will get nothing for it in return / Don’t let that throw you / The greatest artists…