Na to pytanie pada wiele odpowiedzi. Żadna nie jest ostateczna. Inaczej księgarskie półki nie uginałyby się od poradników. Filozofowie doszliby do podręcznikowego konsensu, a religijni hierarchowie zwołali zjednoczeniowy kongres. Przy moim sceptycyzmie wobec tzw. uniwersalnych zasad, bronię przekonania, że dobre życie spełnia się w relacji do rzeczywistości. Jesteśmy trochę na nią zdani, ale i możemy ją kształtować. Dobre życie nie jest kumulującym się efektem robienia zakupów, posiadania fajnego mieszkania, regularnego jeżdżenia na wczasy i chodzenia do fryzjera.  Chcemy tego czy nie, istniejemy w relacji do innych i tylko badając to nasze “codzienne połączenie”, możemy szukać odpowiedzi. Co wnosimy do życia bliskich i społeczności, w której funkcjonujemy? INSPIRACJE  Po “Rozmyślania” Marka Aureliusza sięgają ludzie różnych branż i charakterów, mając ku temu rozliczne egzystencjalne powody. Wystarczy, że…