To z historia z gatunku takich, które chce się obejrzeć na dużym ekranie. Historia oglądana w narastającym zdziwieniu, że możliwe jest bycie oficerem niemieckiej armii i zarazem syryjskim uchodźcą, który nie mówi słowa po arabsku. Niedoszłym zabójcą mieszkającym z mamą. Facetem trenującym po lasach z neonazistami służącymi w elitarnych oddziałach armii i policji. Marzącym o tym, by zostać szefem Bundeswehry i dokonać neonazistowskiego puczu w obronie niemieckiej konstytucji(!). Facetem, który dziś twierdzi, że to wszystko nieporozumienie, a on jest usposobionym filozoficznie pacyfistą, który dużo pisze. Z tym spiętrzeniem absurdów i niedorzeczności – ujętych w losy jednego faceta – może sobie poradzić tylko ktoś o klasie Joela i Ethana Coenów. Inni polegną. Nieważne, film fabularny czy serial. Zbyt wiele w historii jest karkołomnych zwrotów, które…