Ciągle z niedowierzaniem traktujemy to, jak wielu konserwatystów opowiada się za „prawem do klapsa”. Myślimy sobie, że ten ich upór jest fanaberią. Akurat odwrotnie, bez tego prawa – a w raz z nim specyficznego myślenia o rodzinnych relacjach – ten ich konserwatyzm nie miałby w ogóle sensu.Konserwatysta zawsze jest posłuszny ojcu. A tato jest surowy i sprawiedliwy. Tzn. tak konserwatyście się zdaje. Nie ma konserwatyzmu bez figury sprawiedliwego i surowego ojca, któremu należy być posłusznym – sugeruje językoznawca prof. George Lakoff. W artykule opublikowanym w majowym wydaniu Miesięcznika ZNAK konkluduje rzecz następującą: W rodzinie surowego ojca to on wie najlepiej. Potrafi odróżnić dobro od zła i ma ostateczny autorytet – jego dzieci i żona robią to, co mówi, i co uważa za słuszne. Wiele…