Z pozoru to oczywiste: jestem za celebracją życia, zaś oni celebrują śmierć. Jednak, aby zrozumieć myślistwo trzeba się zagłębić także w przeszłość i próbować zrozumieć myśliwską więź z przyrodą, która, jeśli rzeczywiście istnieje, to jest toksyczna. Pewnie nie doczekam czasów, kiedy myśliwi będą ginącym zawodem. „Tato, czy mogę zrobić sobie zdjęcie z tym staruszkiem w czapce z piórkiem i metalową rurką?”Spodziewam się trendu odwrotnego: skołowany człowiek – nękany egzystencjalnymi wątpliwościami – będzie chętniej sięgał po radykalne metody przebudowywania problematycznej tożsamości. Spójrzcie, co wyprawiają faceci słuchający rozmaitych guru, coachów i trenerów personalnych od nowej męskości. Niektórzy, sięgną więc po sztucer z lunetą, uwiedzeni opowieściami o pierwotnych doświadczeniach, które umacniają poczucie własnej wartości i pompują ego. Myśliwi afirmują siebie, zabierają innym życie. Oto w tym wszystkim…