Nowe skwery, kieszonkowe parki, rabaty, trawniki, byliny, krzewy ozdobne. Tych ostatnich można sadzić tysiące, co i tak nie uspokoi wielu wrocławian przekonanych, że solidniej należy się troszczyć o to, co mamy – parki i lasy w obrębie lub sąsiedztwie miasta. Niektórzy zresztą biją na alarm. Widać wyraźnie, że coś się w ostatnich miesiącach zmieniło. Dokonała się zmiana w słowach, nastawieniu i oczekiwaniach. Może dlatego, że ludzie, radząc sobie z pandemicznym ograniczeniami, częściej chodzą na spacery do parków i lasów? Jest ich tam coraz więcej i widzą, że zielone enklawy – cięte i dewastowane – marnieją w oczach. Kontakt z przyrodą powinien cieszyć, a wywołuje smutek i zmusza do protestu. W sierpniu społecznicy z Maślic i Pilczyc, Kozanowa i Popowic, podnieśli larum w sprawie Lasu…